Chyba wszyscy słyszeli o tych świecach...ja chodziłam napalona na nie już od dobrych kilku miesięcy i ciągle było mi szkoda pieniędzy.
Moje pierwsze zamówienie zaliczyłam do bardzo nieudanych, gdyż zamówiłam wosk który dotarł do mnie cały rozsypany i starczył na jedno palenie. Natomiast przy następnym pokusiłam się na 4 tarty i 1 sampler. Niestety woski jak dla mnie są zbyt intensywne, wręcz się przez nie rozchorowałam. Były to bardzo popularne zapachy: Red Velvet, Fluffy Towels, Pink Sands, Soft Blanket oraz sampler Garden Hideaway.
Jak przyszły te malutkie tary byłam w niebo wzięta, pachniały przepięknie;] Lecz jak odpaliłam pierwszy z nich, padło na Soft Blanket...niestety wytrzymałam 5 min i musiałam gasić oraz wietrzyć pokój;[ Na drugi dzień spróbowałam mój ulubiony zapaszek, czyli Pinks Sands i znowu to samo, lecz już bardziej dramatycznie: nudności, wymioty... z kolejnymi nie próbowałam, oddałam wszystkie woski koleżance. Pozostawiłam tylko małą świeczuszkę, która jako jedyna się sprawdziła i czerpałam z niej przyjemność.
Nie wiem co mają w sobie te woski do kominka, ale wszystkie posiadają w sobie jakąś drażniącą słodką nutę.
Po ostatniej porażce nie zniechęciłam się do Yankee Candle i zamówiłam już pełnowymiarowe świece. Po tym jak sampler spełnił swoje zadanie, pomyślałam że jednak wosk świec mnie nie 'uczula' i mogę się pokusić na dużą wersję- nie zawiodłam się;]
Wybór padł na:
Orchard Pear - piękny słodki gruszkowy zapach, bardzo naturalny.
Pink Lady Slipper - niezwykle dziewczęcy, świeży zapach, czuję fiołka i różę
White Gardenia - czysty kwiatowy zapach, niesamowicie wiosenny.
A Wy jakie macie doświadczenia z Yankee Candle?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachy. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 kwietnia 2013
środa, 9 maja 2012
Zakupowe zdobycze maja^^
Ostatnimi czasy chyba zwariowałam...;) Kiedyś do szczęścia wystarczyło mi mniej niż 10 kosmetyków i w zupełności zaspokajały moje potrzeby! A teraz! to nie wiem gdzie mam to upychać i jak znaleźć czas aby wszystkie stosować.
To chyba już wynik mojej próżności....
Kolejne zakupy w sumie w większej mierze nie planowane:
To chyba już wynik mojej próżności....
Kolejne zakupy w sumie w większej mierze nie planowane:
wtorek, 15 listopada 2011
Lancome, Magnifique- zapach zimy:)
Piękny zapach, idealny na wieczory jesienno-zimowe.
Zapach spodobał mi się od "pierwszego wejrzenia" jest bardzo kobiecy.
NUTY ZAPACHOWE:
nuta głowy: ekstrakt szafranowy
nuta serca: róża
nuta podstawy: nagarmota
nuta serca: róża
nuta podstawy: nagarmota
Wszystkie nuty: cypriol, ekstrakt szafranowy, kumin, esencja z bułgarskiej róży, esencja z róży majowej, jaśmin, ekstrakt z australijskiego drzewa sandałowego, wetiwer
Jest to zapach który kojarzy mi się z zimą i Bożym Narodzeniem, gdyż w tym okresie używałam go najczęściej.
Aromat jest dość ciężki i słodki, czuć mocno różę, jaśmin i coś jeszcze- nie mogę określić co, idealny na tą porę roku- taki ciepły i otulający.
Spryskane nim ubrania pachną nawet po wypraniu.
Flakon Magnifique ma idealny, elegancki, załamany okrągły kształt. Szkło jest cieniowane w kolorach czerwieni. Natomiast zatyczka imituje korek dawnych flakonów z perfumami w których nie było atomizera.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

